sobota, 25 kwietnia 2015

What the hell?!

Czeeeść!
Jak Wam minął tydzień? Mój był dość stresujący...ale nie ważne, już mamy weekend! :D

W zasadzie to dzisiaj będę pisać o wszystkim i niczym. Jakoś taką mam potrzebę pisania/mówienia o dupie marynie, czy jak to się tam mówi.

Czy zdarza Wam się lunatykować w nocy? Mi nie, na szczęście. Ale ostatnio zdarzyło się coś dziwnego.
Obudziłam się w nocy, stwierdzając że chyba już czas na uczelnie. Spojrzałam na zegar-godzina 1:15. W nocy. Nie wiem czemu, ale stwierdziłam że to godzina 13, w sensie po południu. I nawet wpadła mi taka myśl: no to już sobie poszłam na zajęcia do szkoły.

Co zrobiłam? Zaczęłam się ubierać, nawet założyłam jedną skarpetkę. Ale właśnie potem dotarła do mnie informacja, że chyba jednak jest za ciemno na ranek. I poszłam dalej spać.

What the hell?!
 
Nie wiem, może to jest moja własna forma lunatykowania. Bo powiem wam, że już kiedyś było coś podobnego. Tyle że wtedy nie zorientowałam się sama że to jeszcze nie ranek, a mama zaspana przyszła do mnie i zapytała co ja takiego robię, widząc że się ubieram.
 
What the hell?!
 
O co w tym chodzi?! Chyba się nie dowiem...
Pierwszy raz nie ma żadnego zdjęcia. Ciekawe ile osób zdoła przeczytać cały post, od początku do końca ;)
 
Na sam koniec jeszcze zapraszam na nowy filmik na YouTube 

 

 
Do pisania! :*
 
Kasia



sobota, 18 kwietnia 2015

Niecodzienny ślub

 

Witam drogich czytelników w  moich skromnych progach!
 
Planowałam wcześniej coś napisać ale nie wyszło. A szczerze, to nawet lepiej, bo myślę że byłoby tutaj nudniej.
 
Wczoraj uczestniczyłam w ślubie. Ale poczekajcie chwileczkę! Po co miałabym pisać o zwykłym ślubie? Oto co robiłam, widziałam i czułam wczoraj:
 
Można powiedzieć że był to ślub międzynarodowy. Za mąż wychodziła kuzynka mojej mamy (dość daleka rodzina), za anglika. Nigdy wcześniej nie widziałam go na oczy, mimo to właściwie od razu wiedziałam który jest panem młodym. Powiedziałabym-typowy anglik.  Tak samo z jego mamą oraz siostrą. Dosłownie! Oczywiście nie chcę tutaj nikogo obrazić, jeśli ktokolwiek tak by się czuł. Poza ty, ja uwielbiam anglików!
 
 
Trochę zjechałam z tematu, już powracam.
Także nie dość że przyjechała do Polski cała rodzina pana młodego, to jeszcze młode małżeństwo ma przyjaciół z... całego świata powiedziałabym. Z Nigerii, Włoch, Brazylii, Czech, Słowacji, Hiszpanii, Australii, RPA,...to chyba wszystko. Tak więc jeśli chodzi o gości, to dosłownie, połowa Polacy, druga połowa zagraniczni.
 
 
Podobało mi się że msza była po połowie, po polsku i angielsku. Kazanie dwujęzyczne i nawet pieść po angielsku. Chociaż muszę powiedzieć że kiedy ksiądz mówił po angielsku, to czasem zastawiałam się czy to na pewno angielski...taką miał straszną wymowę :p ale co tam, ważne są intencje, chciał dobrze.
 
Obrączki przyniósł mały siostrzeniec pana młodego. Ah, no i typowo po angielsku (czy w ogóle można tak powiedzieć?) druhny miały sukienki bez ramiączek a drużbowie takie same krawaty, oczywiście pod kolor sukienek panien. 
 
 
Miałam też negatywne odczucie. A mianowicie, kiedy wyszedł ministrant z tacą na pieniądze. Ludzie się zdziwili, ale zaczęli szukać pieniędzy, żeby coś wrzucić na tacę. Ministrant musiał trochę postać i poczekać aż goście weselni się ogarną. Wydaje mi się że to tak nie powinno być. Przecież za udzielenie ślubu już wszystko zostało zapłacone...to po co jeszcze? A na dodatek pomyślałam sobie, co pomyślą ci obcokrajowcy? Nie wiem, dla mnie to nie było fajne.
 
 
Po wszystkim obsypaliśmy parę młodą ryżem (to chyba polska tradycja, prawda?) oraz pieniążkami. Niestety strasznie wiało i przez to temperatura odczuwalna była dużo niższa. A tu jeszcze zdjęcie grupowe...a to zdjęcie samych panów...a to zdjęcie samych pań...a to zdjęcie rodziców z młodymi...naprawdę było zimno, mimo słońca.
Na szczęcie gratulacje i składanie życzeń było w środku sali weselnej, chociaż to. Troszkę mówiłam po angielsku przy panu młodym (mama z wujkiem i babcią kazali MI mówić), ale to bardzo dobrze, nawet żałuję że tak krótko, bo niestety nie zostawaliśmy na wesele.
 
A kiedy wychodziliśmy do samochodu, jakiś pracownik przechodził obok i się zdziwił: "Już? Tak szybko? Najlepsi goście!"

 
 
Co powicie na takie auto na Waszym ślubie? Ja: TAK!

 
Za jakiś miesiąc idę na kolejny ślub, razem z weselem. Tym razem nie tak niezwykłe jak to, ale rodzina będzie bliższa za to.
 
Rozpisałam się troszku, więc już daję Wam spokój.
 
Ale muszę powiedzieć, że już wiem w jakich kolorach będzie mój ślub, jeśli znajdę pana młodego: biały i fioletowy. Idealnie, perrrrrrrrfecto!
 
Jeśli jeszcze wiedzieliście, to tutaj jest mój kanał na YouTube: moim zdaniem
 
Na dziś tyle, do pisania!
 
Kasia
 


niedziela, 12 kwietnia 2015

Wybielanie zębów: szkodliwe?

Hejooo!

Czy myśleliście kiedyś o wybielaniu zębów?
Myślę że część z Was na pewno. Tylko jest jeden problem. Otóż wybielanie jest szkodliwe dla naszego szkliwa, i właściwie im bielsze zęby, tym słabsze, mniej odporne. Nie mówię tu oczywiście o tych, co z natury mają bialutkie zęby, niczym mleczaki ;)

Głównie chodzi o to, że wybielające żele, plastry, czy wybielanie u dentysty- powoduje zdarcie "warstwy" zęba i dlatego stają się słabsze.

A czy słyszeliście może o czarnej paście do zębów?
Ja byłam naprawdę zaskoczona, kiedy mama powiedziała mi o takiej paście. Było to akurat 1 kwietnia, więc z początku myślałam że to żart :D A jednak nie.



Taka pasta do zębów ma wybielić nam zęby bez żadnego "szwanku". Dlaczego? Bo jest z naturalnych składników, głównie z węgla z drzewa eukaliptusowego, który ma takie właściwości, dlatego jest czarna. Trochę paradoksalnie, prawda?



Ja nie zauważyłam jeszcze żadnych efektów na moich zębach, ale zaczęłam używać pasty całkiem niedawno. Poczekamy i zobaczymy jak działa.


Może nie wygląda zachęcająco ale mimo wszystko warto spróbować. A co do smaku, nie jest najgorsza, szczerze myślałam że będzie obrzydliwasza. Smakuje troszeczkę jak...hmm...mieliście fluoryzację w podstawówce? To właśnie podobnie jak tamte żele :)

Nie jestem pewna co do sklepu gdzie można ją dostać, ale my zamawialiśmy w internecie. Trzeba poszukać, a się znajdzie :)

Moja mama już od jakiegoś czasu "siedzi" w tym całym zielarstwie i naturalnych produktach, więc w sumie nie powinnam być zaskoczona co wymyśli następnym razem ;)

Ale jestem zaskoczona Waszym odzewem co do filmiku, dziękuje Wam!

A tym czasem chciałam poinformować o kolejnym filmie : YouTube :)
Zastanawiałam się czy nagrać, czy nie nagrać, ale raz kozie śmierć, zawsze można usunąć :D

Wasza
Kasia

wtorek, 7 kwietnia 2015

Po Świętach i niespodzianka!



Cześć Wam wszystkim!

Jak się czujecie po Świętach? Powiem Wam, że w poniedziałek to ja stękałam po przejedzeniu się. Dosłownie, brzuch mnie bolał i nie miałam na nic siły. Ale nie mówię że nie było warto, co to to nie :D

W te Święta pierwszy raz robiłam sama babkę piaskową i ku mojemu, tudzież ogólnemu, zdziwieniu wyszła mi idealna. Autentycznie, była tak równa i wyrośnięta, że kiedy ciocia ją zobaczyła, myślała że jest ze sklepu. Nie żeby coś sugerować, bo nie lubię się tak chwalić, ale naprawdę jestem dumna z siebie :) Także ogólnie miałam Święta bardzo udane, a Wy?

Tak troszkę zmieniając temat, pokażę Wam nowy sweterek i bluzkę. Co prawda nabyłam to dość dawno, ale kompletnie o tym zapomniałam. Obie rzeczy kupiłam w Stradivariusie.



Jak tylko przymierzyłam te rzeczy, wiedziałam że je kupię. Strasznie mi się podobają. Ogólnie ostatnio mam słabość do pastelowych kolorów.



A ta bluzka to mnie urzekła. Na zdjęciu nie bardzo widać że jest ona jasno różowa, wręcz "gaciowy róż". Były jeszcze w kolorze błękitnym oraz białym, z tego co pamiętam.

Jeszcze mam drobną niespodziankę. Otóż mam swój kanał na YouTube i tam możecie w skrócie zobaczyć jak spędziłam Wielkanoc i z czym mi się kojarzy. Wielkanoc 2015
Chciałabym dodawać czasem takie filmy, może niedługo się odważę wystąpić w nich z twarzą ;)
Także jeśli macie ochotę, zapraszam---> moim zdaniem Ach, no i w filmiku można zobaczyć moją babkę!

Co myślicie o filmiku? Mogę nadal kręcić czy nie bardzo? :p

Snapchat: moimzdaniem

Do pisania!

Kasia

piątek, 3 kwietnia 2015

Wesołego jajka!

Witajcie!

Ach, jak dobrze że już zaraz Święta! Możemy trochę odpocząć od szkoły, studiów, pracy. Ale zdaje się że pogoda pomyliła Święta. To nie na te miało być biało!

Ogólnie mówiąc, przeżywamy jakieś anomalie pogodowe (moja nauczycielka biologii z liceum powiedziałaby że to wszystko przez "globalne ocieplenie"). Wczoraj pogoda była taka: grad, śnieg, deszcz, słońce, grad, śnieg, deszcz, słońce, grad, śnieg, deszcz, słońce...Serio, nie można na jedno się zdecydować? Grad to wręcz padał poziomo, aż mój kot nie wiedział co się dzieje.

 
 

Zmieniając temat na przyjemniejszy, wysyłacie kartki na Święta Wielkanocne? Ja w tym roku zaczęłam i już w poniedziałek wrzuciłam do skrzynki aż 13 kartek! Dla mnie to dużo, szczególnie że pomyślałam o tym nie cały miesiąc temu. Jestem z siebie zadowolona, bo głównie chodziło o to, aby nie wysyłać żadnych smsów z życzeniami, ale powrócić do tradycji.


 
Jutro zacznę robić pisanki na sobotę i już nie mogę się doczekać! Robienie pisanek to dla mnie znak, że Święta już tu są. To tak jak pieczenie pierniczków na Boże Narodzenie.
Na pewno pochwalę się swoimi "dziełami" ;)
A skoro mówimy o pisankach, wczoraj przyjaciółka zaskoczyła mnie i przyniosła mi taką śliczną własnoręcznie robioną
 
 
Podziwiam że jej się chciało, naprawdę. Ja nie wytrzymałabym do końca, rzuciłabym w kąt i wyszła z pokoju :D
A czy Wam zdarza się robić DIY? Mnie nie koniecznie...
 
Wesołych, radosnych, rodzinnych Świąt Wielkiejnocy, pełnego stołu i dobrego humoru, wypoczęcia oraz mokrego poniedziałku!
życzy Wam Katka
 
Do pisania!
SNAPCHAT: moimzdaniem
 
 
*zdjęcia zrobione przeze mnie