poniedziałek, 26 października 2015

Złota polska jesień


Witajcie!

Dzisiaj zupełnie inny temat, coś luźnego; mniej tekstu, więcej zdjęć! ;)

Wczoraj pogoda na szczęście dopisywała więc złapałam swój aparat fotograficzny i wybrałam się na spacer.


 


Już od dawna chciałam zrobić zdjęcia naszej złotej polskiej jesieni, ale jakoś nie było kiedy, no i w zasadzie jeszcze nie wszystkie drzewa są jesienne. Ta pora roku potrafi być naprawdę urocza, jeśli tylko pogoda na to pozwoli.
 

 
Ostatnio pogoda jest cudowna. Chociaż trochę się irytuję, poniważ kupiłam nowe buty zimowe i szalik i nie mogę tych nowych rzeczy nosić bo zgrzała bym się...ach, człowiekowi nie dogodzisz :D 
 
Za nie cały tydzień Halloween, macie jakieś plany?
 
Kasia
 
*zdjęcia wykonane przeze mnie

niedziela, 18 października 2015

Rotmistrz Pilecki


Rotmistrz Witold Pilecki, między innymi współzałożyciel Tajnej Armii Polskiej, żołnierz Armii Krajowej, więzień i organizator ruchu oporu w Auschwitz. Autor raportów o Holokauście.

Ostatnio  w kinach można było obejrzeć film pod tytułem "Pilecki". Czy ktoś z Was widział ten film? Ja poszłam do kina tydzień temu. I żałuję wydanych pieniędzy. Dlaczego? Już tłumaczę.



Jeszcze zanim zacznę, chcę podkreślić że naprawdę uważam iż postać ta jest godna uwagi i zasługuje, aby ludzie wiedzieli co zrobił dla ojczyzny.

Podkreślam również, że wszystko o czym piszę, jest moim zdaniem, co nie znaczy że ktoś może mieć inne; co oczywiście rozumiem.

Według mnie film zrobiony bardzo amatorsko. Ujęcia bardzo często się powtarzały, co mnie nieco raziło.

Jeśli chodzi o grę aktorską-nie mam pojęcia jakim sposobem wzięli niektórych ludzi do filmu. Jak się dostali? Nie mówię o wszystkich, na szczęcie większość mi się podobała.  Ale szczerze uważam, że niektóre kwestie to nawet ja bym lepiej zagrała..

Była jedna rzecz, która chyba najbardziej zakłuła mnie w oczy. Jako że interesuję się Powstaniem Warszawskim, nie było sposobu abym tego nie zauważyła.
 A mianowicie, w filmie była scena z Powstania, gdzie chłopcy byli cali umorusani na twarzy, prawie idealnie ale..w tym wszystkim ubrania wyglądały jakby dopiero co wyszły z pralni, pięknie wyprasowane, pewnie pachnące, czapeczki no i kołnierzyki koszul, opaski biało czerwone. Idealna biel. Jak to możliwe, że w czasie walk się nie wybrudziły?

Podobnie było ze scenami z obozu w Auschwitz (do którego trafił dobrowolnie); na ubraniach nie było śladu po czym kolwiek, żadego brudu, żadnej krwi...nie. Po prostu nie. 

Film zrobiony jest tak, że oprócz opowiadającego (wciąż żyjącego) syna Pileckiego, innych krewnych oraz historyka, możemy zobaczyć odtworzone sceny z życia Rotmistrza. Trochę mi to nie pasowało, uważam że reżyser mógł się skupić albo na samej fabule, albo na dokumencie. Połączenie obu jakoś nie przypadło mi co gustu.

Rozumiem, że może nie było wystarczająco dużo pieniędzy na film, ale myślę że nawet o niskim budżecie może stać się naprawdę dobrym. Bo pomysł był świetny, tylko nie do końca przemyślany, powiedziałabym.



Poza tym, mogli obejrzeć jeszcze raz wersję ostateczną, zanim ją zatwierdzili, bo pojawiły się również literówki. Zamiast "Warszawa", widniało na ekranie "Warszawam".

Powiem Wam w tajemnicy, że moja babcia zasnęła na filmie. Myślę że to też sugeruje pewny brak akcji. A przecież życie Witolda Pileckiego z pewnością nie było nudne!

To chyba już wszystkie moje przemyślenia na temat tego filmu. Szkoda że został zrobiony tak a nie inaczej. Mogło być dużo lepiej, bohater na to zasługuje.

Jednak mimo tylu wad, bardzo podobał mi się aktor grający Pileckiego, wyglądem naprawdę go przypominał i myślę że dobrze wyszło mu wcielenie się w rolę.

A może macie inne zdanie na ten temat? Ja się rozpisałam (gratuluję jeśli ktoś tu dotarł :)) to teraz czas na Was, piszcie w komentarzach! ;)

Do pisania
Kasia

Zdjęcia i info:
http://www.filmweb.pl/film/Pilecki-2015-713678
http://film.wp.pl/id,142709,title,Marcin-Kwasny-jako-rotmistrz-Pilecki,wiadomosc.html?ticaid=115c8b
http://www.warszawa.pl/kultura/pilecki/galeria/sony-dsc-34/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Witold_Pilecki

piątek, 9 października 2015

Historia jedej sukienki

 
Hej heeej!
Jak Wam minął tydzień? Napiszcie mi w komentarzach!

 
Dzisiaj coś innego niż zazwyczaj. Tę sukienkę kupiłam latem, ale jeszcze nie miałam jej na sobie. Było to w te dni, kiedy temperatura powietrza na dworze spokojnie sięgała 30°C Właśnie dlatego.

 
Na zdjęciach chyba nie wyglądam na swój wiek, raczej na małą dziewczynkę. Też macie takie wrażenie? Pewnie jeszcze dodatkowo przez tak związane włosy i tę gumkę do włosów. Ale co tam!
 
 
 
Historia tej sukienki jest taka:
 Dawno, dawno temu, za domami za sklepami, za siedmioma centrami handlowymi... 
byłam w sklepie (TKMaxx) po zupełnie inną rzecz, kompletnie nie związaną z ciuchami. Ale Zajrzałam na sekundę na ubrania, co mają nowego. No i ta 1 sekunda wystarczyła, abym podjęła prawdopodobnie najszybszą decyzję w swoim życiu.

 
Od pierwszego wejrzenia wiedziałam, że ta sukienka będzie moja. Szybko złapałam i poleciałam do przymierzalni. Leży jak ulał! Jakby była szyta dla mnie. Specjalnie dla mnie, bo była to jedyna sztuka w całym sklepie.  Ona czekała na mnie. I za to jej dziękuję.

 
Jakby tego było mało, została wcześniej przeceniona i zapłaciłam za nią około 60 zł. Jest kompletnie w moim stylu, od góry do dołu. Przypomina mi też lata 40-ste ubiegłego wieku.
Już mamy jesień, zimniejsze dni, dlatego przy najbliższej okazji z przyjemnością ją włożę.
 
Na zdjęciu widzicie też moją nową torbę, tak zwaną listonoszkę. Chodziłam za nią trochę i w końcu trafiłam na tę jedyną (Stradivarius)
 
 
Także tak się skończyła historia jedne sukienki.
 
Na zdjęciu wyżej widzicie mnie oraz moją kotkę, Mysię.
 
Żeby nie było, ja byłam pierwsza na tym miejscu. Usiadłam i zaczęłam czytać książkę, a ona wcisnęła się między mną a białą pościelą na łóżku. Tak się do mnie przytuliła jak nigdy, aż mama musiała to uwiecznić.
Było to tuż po mojej tygodniowej nieobecności w domu. Koty też tęsknią!
 
Już kończę ten przydługi monolog, do pisania i miłego weekendu!
 
Kasia
 

czwartek, 1 października 2015

Wawa i Kraków

Hej hej hej!
Już wróciłam! A konkretniej we wtorek późnym wieczorem. Miałam już wtedy do Was napisać, ale nie spodziewałam się że będzie aż tyle zdjęć. Naprawdę, to był tylko tydzień, a ja tak zaszalałam że wykorzystałam całą kartę pamięci i jeszcze musiałam trochę przegrać na inny nośnik bo inaczej nie dałabym rady.
 
Poza tym, na drugi dzień musiałam być już o 8:00 na uczelni, dlatego trzeba było się jakoś "ogarnąć".
 
 
Wyjazd był naprawdę niesamowicie udany, dlatego bardzo się cieszę że mam tyle pamiątek z naszych wygłupów w postaci zdjęć i filmików.
 
Zanim trafiłyśmy do Krakowa, najpierw byłyśmy na 2 dni w miasteczku pod Warszawą.
 
Skorzystałyśmy z okazji i poszłyśmy do Centrum Nauki Kopernik.
Bardzo polecam wszystkim to miejsce. Ja miałam ze 3 podejścia do tego (nieudane), ale kilometrowe kolejki raczej odstraszały. My byłyśmy praktycznie w środku tygodnia, już po wakacjach, dlatego w kolejce nie stałyśmy W OGÓLE.
 
Jeśli chodzi o ekspozycje, to naprawdę można spędzić tam CAŁY dzień. My byłyśmy tylko 3,5 h, bo o 17:30 nas już wypraszali; był wtedy akurat jakiś dzień dorosłych czy coś. Zabawa była genialna, znajdzie się tam coś dla każdego, dla dzieciaka i dorosłego! ;)


To moje imię, po... hieroglifsku
(wiem, nie istnieje takie słowo)

 
W Krakowie byłyśmy w sumie 5 dni. Odwiedziłyśmy kilka fajnych miejsc. Tutaj widać zdjęcia z "Gabinetu Luster". Byłam z 3 koleżankami.
 
Gabinet może nie jest wielki, bo szybko odnalazłyśmy wyjście, ale zabawa jest, kurcze, świetna! 10 zł to nie jest majątek, ale płaci się raz i w zasadzie można siedzieć w tym gabinecie do woli. Nie mam pojęcia ile my spędziłyśmy tam czasu, ale co chwilę wymyślałyśmy nową zabawę.
Najlepsze jest, kiedy nie wiesz czy osoba przed Tobą jest prawdziwa, czy to tylko odbicie :D 


 
Lajkonik musi być! W sumie widziałam go 1 raz, ale ludzie wiwatowali w zasadzie tylko kiedy wychodził na scenę!

 
Śmiałyśmy się, że jesteśmy bardzo mile widzianymi gośćmi na rynku, bo co weszłyśmy na Starówkę, grany był hejnał. Przypadek? Nie sądzę :D

 
Dzieci miały niezłą zabawę z bańkami, które wypuszczał jakiś pan. Gdybym była obok, na pewno bym się przyłączyła do nich, akurat byliśmy w restauracji na górze w Sukiennicach.


 
Koniki obowiązkowo. Sfotografowane przez Asię
[podobnych zdjęć miałam tonę...Dzięki Asia :D ]

 
Za nami Kościół Mariacki, a my jesteśmy na balkonie Sukiennic.

 
Wiadomo, nasza kochana Wisła; widok z Wawelu

 
No, i punkt docelowy każdego gościa Krakowa.


 
Oh właśnie! Widzieliście krwawy księżyc? Ja widziałam, był niesamowity. Nawet wyszłyśmy o 4:00 w nocy (czy tam rano, jak kto woli) na rynek. Obserwowałyśmy prawie do końca, o 5:30 byłyśmy w domku, ale patrzyłyśmy jeszcze z okna. Jak Wam się podobało?



 
Pogodę miałyśmy różną, przez pierwsze dni ciągle cało, ale już przez ostatnie 3 ładnie świeciło słoneczko, było sucho i nieb0 prawie bezchmurne.
 
 
Byłyśmy też w Muzeum pod Sukiennicami, bardzo pomysłowo zrobione, bardzo polecam. Zwiedzałyśmy również Kazimierz i byłyśmy na ulicy Kupa :D
 
Bardzo mi się podobał wyjazd, był jak najbardziej udany i polecam odwiedzić miejsca które opisałam, bo naprawdę warto!
 
Z racji że jestem studentką, już zaczym weekend, a wszyscy pozostali już za momencik również będą mogli się nim cieszyć, więc życzę miłego weekendu!
 
Taka mała zmiana tematu. Kojarzycie piosenkę Sarsy Naucz mnie? A widzieliście/słyszeliście parodię Pomidorowa? My nie możemy tego wyrzucić z głowy, jest genialne! Ale uwaga! Włączasz na własną odpowiedzialność, Ty również możesz się od tego nie uwolnić :D
 
                                   
 
Kasia